sobota, 20 grudnia 2014

1. Gdzie sssssą moje naleśśśśniki ?

*Oczami Violetty, Rzym*
Obudziły mnie niechciane promienie słoneczne. Sięgnęłam ręką po telefon, aby sprawdzić godzinę. Na wyświetlaczu dostrzegłam godzinę 9:34. Z niechęcią zwlekłam się z łóżka i weszłam do łazienki, która była w sypialni. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Wzięłam krótki i odprężający prysznic. Wychodząc z kabiny, moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nałożyłam na siebie ręcznik. Podeszłam do niewielkiej szafy, muszącej zmieścić mnie i Josh'a. Po chwili do ręki wzięłam pomarańczową, luźną sukieneczkę, do tego wybrałam czarne baleriny i delikatną biżuterię. Z tym zestawem wróciłam się do łazienki. Ubrałam się i lekko pomalowałam. Z regału na kosmetyki wzięłam okulary słoneczne. Założyłam je na nos i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam po schodach. Przeszłam przez salon do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale znalazłam w niej tylko mleko. Westchnęłam i wzięłam nabiał. Zamknęłam przedmiot i podeszłam do szafki. Ukucłam i wyjęłam z niej płatki kukurydziane. Wstałam i zrobiłam śniadanie. Szybko zjadam i wstawiłam wodę na poranną kawę.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Josh zmienił się w zimnego i bezdusznego drania. Na każdym kroku poniża mnie i mówi jaka to ja jestem beznadziejna. Nie obchodzi go czy słyszą to nasi znajomi. Kilka razy podniósł na mnie rękę. Teraz robi to o wiele częściej. Potrafi nawet rzucić obiadem i pozbijać wszystkie naczynia.
Moje rozmyślania przerwał dźwięk gotującej się wody. Wlałam gorącą ciecz do kubka i powoli popijałam.
*Tymczasem w BA, Camila Torres*
- Cam wstawaj ! - krzyknęła moja siostra wbiegając do mojego pokoju. - Maxi przyszedł - dopowiedziała bijąc mnie poduszką.
- Jeszcze 5 minut - jęknęłam, przykrywając się szczelnie kołdrą.
- Jak chcesz - wzruszyła ramionami. Chwilę później usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Uśmiechnęłam się i odpłynęłam. Długo to nie trwało, ponieważ ktoś zaczął mnie łaskotać. Momentalnie otworzyłam oczy. Przed sobą zobaczyłam Maxi'ego, który się śmiał.
- Z czego rżysz ? - mruknęłam mrużąc oczy, przed światłem.
- Z ciebie - uśmiechnął się szerzej. Odwzajemniłam jego gest.
- Spadaj - rzuciłam w niego czerwoną poduszką. Przewróciłam się na drugi bok i spadłam z łóżka. Brunet wybuchnął niepohamowanym śmiechem. Przez chwile leżałam na plecach czekając aż mi pomoże, ale się nie doczekałam. Na czworakach podeszłam do swojej wielkiej szafy. Chłopak zdziwiony spojrzał na mnie, nadal się chichrając powiedział :
 - Co chcesz na śniadanie ?
 - Ty dobrze wiesz co - powiedziałam uśmiechając się szeroko. Maxi pokiwał głową.Wstałam i wybrałam sobie zestaw na dziś. Była to zwykła, luźna koszulka na ramiączkach i dżinsowe spodenki. Wzięłam również białe conversy i czapkę bejsbolówkę. Poszłam do łazienki, a tam wykonałam wszystkie poranne czynności. Kredką do oczu zrobiłam kreski, lekko przeciągnęłam tuszem rzęsy, a usta truskawkowym błyszczykiem. Włosy, żeby nie mieć z nimi problemu, spięłam w "rozpadającego" się koka. Zadowolona wyszłam z pomieszczenia. W moim pokoju już nikogo nie było. Wzruszyłam ramionami i skierowałam się na schody, zeszłam przeskakując dwa schodki. Już w korytarzu poczułam cudny zapach. Do kuchni wbiegłam, rozglądając się dookoła.
- Gdzie sssssą moje naleśśśśniki ?? - zasyczałam. Wszyscy w pomieszczeniu się zaśmiali. Usiadłam do stołu i szybko spałaszowałam śniadanie. Rodzinka przyglądała mi się z zaciekawieniem - No co ? - spytałam z pełnymi ustami.
- Wiadro, co jesteś dzisiaj taka radosna ? - spytał się Carlos. Ana pokiwała głową.
- Tak jakoś - uśmiechnęłam się. Odstawiłam talerz do zmywarki. Maxi złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę salonu. Spojrzałam na niego pytająco.
- Masz jakieś wieści od Vilu ? - chłopak zmarszczył brwi. Pokiwałam przecząco głową. To już bez sensu, czekać aż się odezwie. Na pewno już o nas zapomniała. Nawet nie wiem z jakiego powodu wyjechała ! I co najważniejsze z kim. Ciężko mi się pogodzić z jej stratą. To bardzo boli. I super humor zepsuty na cały dzień. Odetchnęłam głęboko i wyszłam z domu, zostawiając wszystkich. Muszę się przejść i przemyśleć to i owo. Dotarłam do parku, poszłam w najodludniejsze miejsce. Zobaczyłam tam starą, zardzewiałą ławkę, nie myśląc wiele usiadłam. Violetta - to imię krążyło mi w głowie już od wielu dni. Jak mogła tak po prostu mnie zostawić. Co się z nią dzieje ? Ile to już ? 8 miesięcy. 8 miesięcy smutku i rozpaczy za przyjaciółką...
Poczułam jak po moich policzkach spływają słone łzy. Szybko je starłam, nie chcąc ukazać słabości. Tak naprawdę to chciałam płakać tyle ile bym mogła. Już sobie z tym nie radzę. To bardzo boli...
Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
- Jak tam ? - szepnął siadając obok mnie - wiedziałem, że tu będziesz. - Smutna położyłam głowę na ramieniu Maxiego. 
- Jest źle, bardzo źle... - mruknęłam, spoglądając na chłopaka. Nagle zaczął lać deszcz. Spojrzałam do góry. Krople delikatnie pieściły moją twarz. Było przyjemnie. Już od jakiegoś czasu przemokłam do suchej nitki. Brunet wstał i złapał moją dłoń. Zdziwiona popatrzyłam w jego idealnie brązowe oczy.
- Wiesz... już od dawna chciałem ci coś powiedzieć... - I zadzwoniła moja komórka... a niech to, co on chciał powiedzieć ?? Trochę zawiedziona odebrałam.
ROZMOWA TELEFONICZNA
- Cam ? Gdzie jesteście ? - zapytała Ana.
- W parku, co się stało ?
- Nic, tylko troszkę się martwimy
- Już wracamy - powiedziałam uśmiechając się do Maxiego
- Jak już będziecie to pójdziemy razem z Ines na zakupy - w jej głosie słychać było radość. Uwielbia zakupy, mogłaby na nie chodzić codziennie.
- Okey, paa - rozłączyłam się.
ROZMOWA TELEFONICZNA
- To była Ana ?
- Yhy, wracamy ? - chłopak pokiwał głową. Spokojnie ruszyliśmy do domu. Koło nas co jakiś czas przebiegła para z parasolem. Uciekali przed deszczem. My nie śpiesząc się rozmawialiśmy na różne tematy.
~*~
Myślimy, że się wam podoba :) Jak tam wasza wigilia klasowa ? Nasza była super (jesteśmy z Andziąą w jednej klasie ^^) S.B. przyszła z gorączką ! ;* Na razie nie wiemy, kiedy pojawi się next. Jednak spróbujemy jak najszybciej go napisać :) Obserwujcie i piszcie komentarze ;) Papatki ;^^
Tygryseq & S.B.

9 komentarzy:

  1. Nareszcie ! Czekał na niego ! Podoba mi się kochaniutkie ! Ciekawe co chciał jej powiedzieć hyyym mm ?
    Allen

    OdpowiedzUsuń
  2. No ♥♥♥ wow odjazdowy

    OdpowiedzUsuń
  3. Powracam tadam tadam :》 powiedziałam, że jeśli wasze powieści mnie zaciekawią to będe czytałam i jestem. Spodobał mi się rozdział i wręcz jestem bardzo ciekawa dalszych losów. Camila, Camila ją też bardzo lubię ;) czekam na następny koleżanki...
    Pozdrawiam Evka

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ! Kochaaam :* w końcu możecie mnie liczyć będę waszym czytelnikiem i zawsze wam skomentuję . Wierze że to będzie niezwykła miłość i przyjaźń dziewczyn. Mam nadzieję, że Violetta zadzwoni lub skontakntuje się z Camilą . A co chciał powiedzieć jej Maxi ? Chciał wyznać jej miłość ?! Chcę już Leonettę i Caxi !! Ale ja wim wszystko już niedługo ...
    Megan#$^#

    OdpowiedzUsuń
  5. ( *,*) oj oj !! Jesteście okropne bardzo okropne ... hhaah jak zawsze żartuje. Taka ze mnie żaryownisia ... lovki lovki # gdzie moje naleśniki ? wymiatacie z tym tekstem hhhaah. Ale moje myśli zatruwa mi Maxi i Cami co on chciał jej powiedzieć. Szkoda mi Violki :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh yea myhy oh yea oh yea ! Go ! Yea yea myhy ;-) wiem wiem lubię Austina Mahone <3 ale bardziej kocham waszego blodża ! Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  7. Z całego naszego serduszka chcemy podziękować za miłe i radosne komenarze. Bardzo cię cieszymy. Zapraszamy więc do czytania i komentowania dalszy losów. Niedługo pojawi się rozdział ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale suuper!!!
    Czemu nie dałaś mi go tu wcześniej, co?
    Genialny!!!!!! Czekam na next i mam nadzieję, że pojawi sie nie długo .
    Wybaczcie, że krótko ale mam określony czas na kompie, a chcę napisać rozdział na nowym blogu;p

    OdpowiedzUsuń