- Słucham ?! - krzyknęłam przerażona
- Nie drzyj mi się nad uchem wariatko ! Nie widzisz, że prowadzę ?!
- P-przepraszam kochanie - spuściłam wzrok na swoje buty.
Nie powinnam na niego krzyczeć. Przecież i tak jest już zdenerwowany tym co zrobił jego szef.
Jestem złą żoną, powinnam go pocieszyć, a nie na niego krzyczeć.
*Camila Torres, Ba, godzina 14:05*
Zadowolone z naszych fryzur wyszłyśmy i udałyśmy się do centrum handlowego. Na początku weszłyśmy do H&M'u. Każda z nas poszła w swoją stronę piszcząc z zachwytu nową kolekcją letnią. Ja jako pierwsza dopadłam dział ze spodniami i spodenkami. Po dłuższej chwili wybrałam granatowe jeansy i brzoskwiniowe szorty. Gdy wybierałam się już do przebieralni podeszła do mnie moja siostra i pokazała mi prześliczną sukienkę. Sapnęłam z zachwytu i powiedziałam, żeby ją koniecznie kupiła. Zgodziła się ze mną i podeszła do półki, od której przed chwilą odeszłam, Tak jak już wcześniej zamierzałam poszłam do szatni. Szybko zdjęłam spodenki i przymierzyłam nowe zdobycze.
- Mrr, ale sekszi - mruknął ktoś zza kotary. Odwróciłam się przestraszona. Odchyliłam lekko zasłonę i przed sobą zobaczyłam Maxi'ego.
- Debil - powiedziałam patrząc na niego groźnie - Wystraszyłeś mnie
- No coś ty - szepnął uwodzicielsko - Mraśnie wygląda ta twoja dupeczka w tych szortach.
- Zamknij się. Ktoś może nas usłyszeć i pomyśli sobie nie wiadomo co - upomniałam go
- Dobra, dobra, nie złość się tak - odpowiedział cmokając w powietrzu.
- Spadaj - mruknęłami popchnęłam chłopaka w stronę wyjścia. Skończyłam się przebierać i wyszłam w poszukiwaniu koszulek.
*Violetta Castillo-Verdas, Rzym*
Już po kilku minutach byliśmy pod lotniskiem.Otworzyłam drzwi i wciągnęłam świeże powietrze.
-Jak chodzisz kretynko ! -usłyszałam głos Josha. Odwróciłam się do niego i zobaczyłam jak podnosi rękę na młodą kobietę.
- Josh nie !- krzyknęłam i w miarę szybko odciągnęłam go od przerażonej ciemnowłosej. Niestety oberwałam za to ja. Czułam jak robię się czerwona ze wstydu. Policzek piekł niemiłosiernie. Wiedziałam, że zostanie siniak. - Idź stąd - powiedziałam dziewczynie, która potulnie wykonała moją prośbę. W moich oczach zebrały się gorzkie łzy, ale szybko je starłam. Brunet wyjął z bagażnika walizki. Ścisnął mocno moje ramię i pociągnął mnie w stronę budynku. Mijający nas ludzie patrzyli na mnie z niesmakiem ale i ze współczuciem. Czułam jak moja twarz robi się czerwona ze wstydu. Po chwili usłyszałam dzwonek telefonu mojego męża. Spojrzał na wyświetlacz i powiedział, żebym tu została. Podszedł do ściany, gdzie odebrał i zaczął żywo gestykulować. Jego wyraz twarzy wyrażał złość i zdenerwowanie. Podeszłam bliżej i usłyszałam kawałek rozmowy.
- [...] Jak możesz być tak głupi ! Mówiłem ci, żebyś nie w ciągał w dilerkę tego debila ! Teraz przez niego mamy nieźle przerąbane ! Masz mi się go pozbyć inaczej ja pozbędę się ciebie ! - przerażona zauważyłam, że skończył rozmowę. Szybko wróciłam na miejsce i jak gdyby nic uśmiechnęłam się do niego. Złapał mój podbródek i uważnie przyjrzał się mojemu policzkowi.
- Zakryj to czymś - warknął i odebrał mi z ręki walizkę.
***
Już od jakiś 40 minut siedzimy w samolocie. Od tamtej rozmowy nie odzywam się do Josha. Podeszła do nas średniego wieku kobieta w uniformie.
- Podać coś ? - zapytała uśmiechnięta.
- Kawę bez mleka, a no i bez cukru - powiedział beznamiętnie dalej wpatrując się w ekran telefonu.
- Ja poproszę dzisiejszą gazetę - odwzajemniłam uśmiech rudowłosej. Ta kobieta z wyglądu przypomina mi Camilę. Bardzo za nią tęsknię. Nie mogę doczekać się naszego spotkania. Stewardessa kiwnęła głową i zniknęła zza granatową kotarą. Po kilku minutach wróciła wróciła z gorącą kawą i czasopismem. Podziękowałam i zatopiłam się w lekturze. Moją uwagę przykuł pewien list gończy. Na zdjęciu ujrzałam mojego męża, zdziwiona przeczytałam ogłoszenie.
Policja w całym kraju prowadzi poszukiwania młodego mężczyzny o imieniu Josh V.
Poszukiwany ma bladą cerę, ciemne włosy, brązowe oczy i zarost.
Znakiem szczególnym jest charakterystyczna blizna na policzku.
Mężczyzna ten jest prawdopodobnie dilerem narkotyków i mordercą kilku niewinnych osób.
Jest bardzo niebezpieczny, agresywny oraz przebiegły. Nie zna litości.
By zdobyć sławę wśród najgorszych typów zdolny jest do popełnienia najgorszych czynów.
Prosimy państwa o szczególną ostrożność.
Jeżeli ktoś widział osobę odpowiadającą temu rysopisowi prosimy o natychmiastowy kontakt z najbliższym komisariatem policji.
- Jest tam coś ciekawego ? - Wystraszona zgniotłam gazetę w ręce.
- C-co ?
- Pytałem czy jest tam coś ciekawego - Powtórzył. Już chciał wziąć pisemko, gdy powiedziałam :
- Nie ! Znaczy nie ma tam nic ciekawego, warte twojej uwagi - spojrzał na mnie dziwnie, ale odpuścił.
No nieźle Violetta. W co ty się wpakowałaś...
______________________________
Hejka ! Co tam u was słychać ? Jak wakacje ? U nas w miarę ok, tylko pogoda nie taka jaka powinna być ^^ Jak wam się podoba wyczekiwany rozdział ? Myślimy że tym razem jest całkiem spoko :D Dziś więcej Vilu, więc chyba może być :D Piszemy ten rozdział już chyba piąty raz, a dlaczego ? Bo na naszych telefonach pisanie na bloggerze to nie wypał. Kilkakrotnie przez przypadek publikowałyśmy nieskończony rozdział. Więc musiałyśmy zrobić screeny i usuwać, a potem znowu pisać od nowa. Jesteśmy już tym tak zmęczone -.- No ale cóż ! W końcu się udało i dodajemy next ! :D Piszcie w komach co myślicie :D A ! No i nie zapominajcie o "Zapytaj Bohatera" ^^ Możecie, tam też zadawać pytania nam. Co do zakładki "O nas" jeszcze jej napisałyśmy, ale może niedługo się pojawi. No dobrze, to chyba wszystko ;) Czekamy na wasze komentarze i do zobaczenia w następnym rozdziale ! :*
T. Lynch & Dżandzuś